Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Korespondencja przedśmiertna
RSS
niedziela, 06 kwietnia 2008

W takim razie- do zobaczenia tam meine Damen und Herren.

18:53, fisza2.0
Link Komentarze (5) »
czwartek, 03 kwietnia 2008
Nie ma mnie tu, duch ciało opuścił.
Będziemy zmieniać adres. Zainteresowanych dalszym rozwojem sytuacji proszę o kontakt mailowy.
00:29, fisza2.0
Link Komentarze (7) »
środa, 02 kwietnia 2008
Melancholisch schön.

Dziś delikatne spięcia, zagęszczone powietrze, ulubiona kurtka khaki, najwygodniejsze buty na świecie na nogach, ręka zanurzona w zbyt długich włosach (miałam zapuszczać, jutro obcinam, ja w dłuższych włosach to jakiś fałsz), rozmowy o seksie, o tym, którą z bohaterek lejdis jesteśmy ( nie oglądałam, ale zostałam sklasyfikowana jako ta,  wygooglowałam z ciekawości) ostatni papieros na  samotności, na rampie, chłodne powietrze,  berlin-warszawa-ekspres przejeżdzające naprzeciw, nowi szefowie, którzy po polsku potrafią powiedzieć tylko "dzień dobry" i "herbata", myśl o nadchodzącym weekendzie w Mieście.


W głośnikach Manitoba i "Start breaking my heart". Nie jestem dobra w pisaniu o muzyce, wolę jej słuchać, ale wkleję fragment recenzji z Amazon, powiedzmy, że mogłabym się pod tym podpisać:

"This album is an emotion in itself. The feeling I get from listening to this album can only be accomplished by listening to this album. I have felt this emotion nowhere else. Where ever you live: The Desert, The North, Africa, The Big City, this album will mold itself to the particular surrounding and define it. There is not a second that is not perfection.


Dziś  myślę, że ważne te wygodne buty, dobre papierosy, fryzjer, który zna twoje życzenie zanim usiądziesz na fotelu.

Jak widzicie u mnie nic nowego, nadal nie wiem, co dalej.

wtorek, 01 kwietnia 2008
Wiwat, wiwat pani F.!

Bo czy mogło być inaczej niż dobrze?


Zmieniając temat:

We want hate
we want unconditional, unconditional rebellion
innymi słowy: granaty w ustach mogą nam wypalić.

Może rozwinę ten temat, jak mnie wyrzucą z pracy, albo coś.

Hey ho, let's go!


Piosenka dziś a propos niczego, poprostu piękna dziewczyna ( a wiecie, że wolę patrzeć na piękne kobiety niż na pięknych mężczyzn) z niebanalnym głosem; zdaje się, że zniknęła gdzieś po wydaniu dwóch singli, póki co warto sobie przypomnieć (lub poznać), czysta przyjemność.


Po przeczytaniu wszystkich książek Murakamiego literatura straciła swój magiczny blask- tak jakby przeżyć odlot, którego nic nie jest w stanie przebić.

Dziś sięgam po Borgesa licząc na zadławienie w zachwycie.

00:11, fisza2.0
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 marca 2008
The trick is to keep breathing.

Babcia leży na oddziale intensywnej terapii. Z jednej strony ma butlę z tlenem, z z drugiej wszystkie aparaty kontrolujące, przywracające pracę serca. Jest przytomna, rozmawialiśmy.

Jutro zawieziemy jej telefon i jaśka. Miejmy nadzieję, że będzie już oddychać o własnych siłach.

I to by było na tyle, reszta nieważna.

poniedziałek, 24 marca 2008
How to disappear completely.

Mam coraz mniejszą potrzebę, by tu być.

Czasem się wstydzę poprostu.

Nawet was nie znam.

Fru!

21:10, fisza2.0
Link Komentarze (16) »
sobota, 22 marca 2008
When I first met my spottieottiedopaliscious angel I can remember that damn thing like yesterday

Proszę wybacz mi, że nie odzywam się, nie odpisuję na sms, udaję, że mnie nie ma, wczoraj już spałam, wiesz, a już później, po drugiej stronie świadomości chodziłam rozebrana od pasa w górę, wszyscy byli ubrani, tylko ja tak jakoś, jedyną reakcją jaką wzbudzałam w ludziach był entuzjazm, nie czułam się źle, było mi tylko trochę dziwnie, o co chodzi, dlaczego wszyscy oglądają moje piersi, tak jakbym nie mogła poprostu czegoś nałożyć.

A potem przekładałam lody z podełka do pudełka, spróbowałam ich, ale nie nałożyłam sobie porcji.


W domu rodzinna świąteczna tradycja, to znaczy nie odzywamy się do siebie i staramy się schodzić sobie z oczu, tak w święta, bardziej niż na codzień, są widoczne wszystkie niedociągnięcia w tej naszej tak zwanej rodzinie.

piątek, 21 marca 2008
Thanks for the ping.

Spałam teraz, właściwie to pisząc to nadal śpię odczuwając lekkiego kapcia w ustach; śniłam, że biegnę z rowerem, zapytacie po co bieg, skoro rower. Otóż robiło się ciemno; ja na swojej znanej, zwykle bezpiecznej trasie, ale tu  jeszcze tyle kilometrów do domu, a ja nie umiem w tym śnie włączyć świateł.


Póki co muszę Wam powiedzieć- jestem z siebie dumna: przezwyciężam swoje paranoiczne wręcz lęki racjonalizmem, przynajmniej próbuję.


Tymczasem, idę wypić herbatę Lipton, owinąć się kocem, zawinąć się  w kłębek, a wieczorem obejrzę czarno-biały Berlin Wendersa.

18:36, fisza2.0
Link Komentarze (2) »
środa, 19 marca 2008
A miało być tak pięknie.

Linie porozumienia z osobami (dawniej?) bliskimi przebiegają już gdzie indziej.

When I think of calling a friend, I notice that
most of them have mutilated into acquaintances
Maybe that's my fault, maybe it's a form of getting old
I'm used to small talk at the moment.


Ammoncontact feat. Mia Doi Todd (zapowiadam, bo to naprawdę muzyczne wydarzenie tu). Ta piosenka wyląduję u mnie na komputerze w folderze pt. "czasem kocham mocno i długo".

Cała płyta dostępna u panów z Upper Silesia.

poniedziałek, 17 marca 2008
Znów płakałam, wczoraj znów płakałam, że nie umiem na skrzypcach grać i że wszyscy umrzemy, wszyscy.

Bo skąd mam wiedzieć, czy w ten sposob nie przegapię kogoś ważnego?


Wiadomość z Londynu: przyjeżdżam w kwietniu, musimy się spotkać.

Poza tym powstało nowe miejsce, do którego muszę, poprostu muszę pojechać.

A u Was co słychać?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14