|
Archiwum
Zakładki:
|
niedziela, 06 kwietnia 2008
czwartek, 03 kwietnia 2008
Nie ma mnie tu, duch ciało opuścił.
Będziemy zmieniać adres. Zainteresowanych dalszym rozwojem sytuacji proszę o kontakt mailowy.
środa, 02 kwietnia 2008
Melancholisch schön.
Dziś delikatne spięcia, zagęszczone powietrze, ulubiona kurtka khaki, najwygodniejsze buty na świecie na nogach, ręka zanurzona w zbyt długich włosach (miałam zapuszczać, jutro obcinam, ja w dłuższych włosach to jakiś fałsz), rozmowy o seksie, o tym, którą z bohaterek lejdis jesteśmy ( nie oglądałam, ale zostałam sklasyfikowana jako ta, wygooglowałam z ciekawości) ostatni papieros na samotności, na rampie, chłodne powietrze, berlin-warszawa-ekspres przejeżdzające naprzeciw, nowi szefowie, którzy po polsku potrafią powiedzieć tylko "dzień dobry" i "herbata", myśl o nadchodzącym weekendzie w Mieście. W głośnikach Manitoba i "Start breaking my heart". Nie jestem dobra w pisaniu o muzyce, wolę jej słuchać, ale wkleję fragment recenzji z Amazon, powiedzmy, że mogłabym się pod tym podpisać: "This album is an emotion in itself. The feeling I get from listening to this album can only be accomplished by listening to this album. I have felt this emotion nowhere else. Where ever you live: The Desert, The North, Africa, The Big City, this album will mold itself to the particular surrounding and define it. There is not a second that is not perfection. Dziś myślę, że ważne te wygodne buty, dobre papierosy, fryzjer, który zna twoje życzenie zanim usiądziesz na fotelu. Jak widzicie u mnie nic nowego, nadal nie wiem, co dalej.
wtorek, 01 kwietnia 2008
Wiwat, wiwat pani F.!
Bo czy mogło być inaczej niż dobrze? Zmieniając temat: We want hate Może rozwinę ten temat, jak mnie wyrzucą z pracy, albo coś. Hey ho, let's go! Piosenka dziś a propos niczego, poprostu piękna dziewczyna ( a wiecie, że wolę patrzeć na piękne kobiety niż na pięknych mężczyzn) z niebanalnym głosem; zdaje się, że zniknęła gdzieś po wydaniu dwóch singli, póki co warto sobie przypomnieć (lub poznać), czysta przyjemność. Po przeczytaniu wszystkich książek Murakamiego literatura straciła swój magiczny blask- tak jakby przeżyć odlot, którego nic nie jest w stanie przebić. Dziś sięgam po Borgesa licząc na zadławienie w zachwycie.
sobota, 29 marca 2008
The trick is to keep breathing.
Babcia leży na oddziale intensywnej terapii. Z jednej strony ma butlę z tlenem, z z drugiej wszystkie aparaty kontrolujące, przywracające pracę serca. Jest przytomna, rozmawialiśmy. Jutro zawieziemy jej telefon i jaśka. Miejmy nadzieję, że będzie już oddychać o własnych siłach. I to by było na tyle, reszta nieważna.
poniedziałek, 24 marca 2008
How to disappear completely.
Mam coraz mniejszą potrzebę, by tu być. Czasem się wstydzę poprostu. Nawet was nie znam.
Fru!
sobota, 22 marca 2008
When I first met my spottieottiedopaliscious angel
I can remember that damn thing like yesterday
Proszę wybacz mi, że nie odzywam się, nie odpisuję na sms, udaję, że mnie nie ma, wczoraj już spałam, wiesz, a już później, po drugiej stronie świadomości chodziłam rozebrana od pasa w górę, wszyscy byli ubrani, tylko ja tak jakoś, jedyną reakcją jaką wzbudzałam w ludziach był entuzjazm, nie czułam się źle, było mi tylko trochę dziwnie, o co chodzi, dlaczego wszyscy oglądają moje piersi, tak jakbym nie mogła poprostu czegoś nałożyć. A potem przekładałam lody z podełka do pudełka, spróbowałam ich, ale nie nałożyłam sobie porcji. W domu rodzinna świąteczna tradycja, to znaczy nie odzywamy się do siebie i staramy się schodzić sobie z oczu, tak w święta, bardziej niż na codzień, są widoczne wszystkie niedociągnięcia w tej naszej tak zwanej rodzinie.
piątek, 21 marca 2008
Thanks for the ping.
Spałam teraz, właściwie to pisząc to nadal śpię odczuwając lekkiego kapcia w ustach; śniłam, że biegnę z rowerem, zapytacie po co bieg, skoro rower. Otóż robiło się ciemno; ja na swojej znanej, zwykle bezpiecznej trasie, ale tu jeszcze tyle kilometrów do domu, a ja nie umiem w tym śnie włączyć świateł. Póki co muszę Wam powiedzieć- jestem z siebie dumna: przezwyciężam swoje paranoiczne wręcz lęki racjonalizmem, przynajmniej próbuję. Tymczasem, idę wypić herbatę Lipton, owinąć się kocem, zawinąć się w kłębek, a wieczorem obejrzę czarno-biały Berlin Wendersa.
środa, 19 marca 2008
A miało być tak pięknie.
Linie porozumienia z osobami (dawniej?) bliskimi przebiegają już gdzie indziej. When I think of calling a friend, I notice that Ammoncontact feat. Mia Doi Todd (zapowiadam, bo to naprawdę muzyczne wydarzenie tu). Ta piosenka wyląduję u mnie na komputerze w folderze pt. "czasem kocham mocno i długo". Cała płyta dostępna u panów z Upper Silesia.
poniedziałek, 17 marca 2008
Znów płakałam, wczoraj znów płakałam, że nie umiem na skrzypcach grać i że wszyscy umrzemy, wszyscy.
Bo skąd mam wiedzieć, czy w ten sposob nie przegapię kogoś ważnego?
Wiadomość z Londynu: przyjeżdżam w kwietniu, musimy się spotkać. Poza tym powstało nowe miejsce, do którego muszę, poprostu muszę pojechać. A u Was co słychać? |